skoki w Warszawie, Trójmieście i na Mazurach | skok spadochronowy | skoki spadochronowe | skok w tandemie | skoki w tandemie | skok ze spadochronem | skoki ze spadochronem | skoki tandemowe

skoki spadochronowe z instruktorem

Tandemy.pl
skoki tandemowe
1

Chcesz skoczyć?
Zadzwoń: 0-606 321 181

2

Kliknij, aby zarezerwować skok w tandemie dla siebie lub bliskich
(Click for Tandem reservation form)

3

Chcesz się dowiedzieć więcej?
Wypełnij formularz, a my
skontaktujemy się z Tobą

Główna -> Wyjazdy spadochronowe -> Gdzie już byliśmy ->
Tunel w Murcii i Costa Azahar Email

Wyjazd relacjonuje Tatjana

Wyjazd na Azahar Boogie był moim drugim wyjazdem z Atmosferą. Z pierwszym do Sevilli było tak, że po powrocie z I turnusu do Warszawy następnego dnia kupiłam bilety z powrotem. Więc Skokico tu mówić, wyjazdy z Atmosferą są bezcenne, za resztę zapłacimy Visą.
Dlatego na wyjazd zimowy zapisałam się od razu. To, gdzie i kiedy nie było w ogóle ważne. Mimo, że widzieliśmy zdjęcia i oczekiwaliśmy czegoś pięknego, to jednak rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania. Wszystko w jednym - morze, góry, strefa i Atmosfera.
Ula tak sprytnie wszystko zorganizowała, że czułam się jak na super wypasionym obozie harcerskim. Przytulne apartamenty z widokiem na morze, wspólne zakupy, gotowanie, spożywanie i zmywanie - czułam się jak nastolatka. A następnego dnia wyjazd na tunel.

Droga minęła jak z bicza strzelił i już byliśmy na miejscu.

Formalności w bazie wojskowej, ku zaskoczeniu trwały chwilę i wreszcie mogliśmy na własne oczy zobaczyć to cudo techniki. Wrażenie imponujące. To jest wielkie! Wszystko idealnie tunel aerodynamicznyzorganizowane - sala wykładowa, sala z symulatorami, łazienki, maszyny z napojami, widownia w koło tunelu no i cud-tunel. Wszystko czyściutkie, zadbane. Instruktorzy przesympatyczni i przystojni, z dużym poczuciem humoru. Więc przebieraliśmy nogami, żeby wreszcie spróbować na własnej skórze. Jak to w wojsku raz dwa przeszkolili, przebrali i fru- latać. Waw! Przed tunelem zaczęłam AFF w Sevilli i miałam już 7 skoków, w tym ostatni z samodzielnym wyjściem.
Przeraziło mnie zmiąchanie przez powietrze i odechciało mi się dalej skakać. Więc wiązałam z tunelem duże nadzieje, że przełamię moje głupie lęki. No się udało! Efekt po raz kolejny przerósł oczekiwania. Wejście do tunelu było doskonalą próbą sprawdzenia umiejętności zdobytych w pierwszych skokach - bez stresu, na wesoło. Instruktorzy byli bardzo weseli i cały czas tylko pokazywali "Relax-relax". To było lepsze od seksu. Fascynujące!!! Tunel pokazał, że w pierwszych skokach Iwan i Ula bardzo dużo mnie nauczyli, i że naprawdę potrafię bezpiecznie otworzyć spadochron i że "listkowanie" nie jest takie straszne, a obroty można kontrolować. W tunelu jest dużo czasu na myślenie.
tunel aerodynamiczny
Obserwacja innych też bardzo dużo daje, zwłaszcza jeśli w międzyczasie poćwiczy się na wózku (oni tam mają takie mięciutkie, tapicerowane). Postęp następuje w progresji geometrycznej. Każde kolejne wejście jest lepsze. Dla studentów AFF zorganizowano sesję z atrapami spadochronów - bardzo dobre ćwiczenie dla studentów. Ja już myślałam, że dobrze sobie radzę - miałam opanowaną sylwetkę, ruch góra-dół, przód-tył, obroty, a tu niespodzianka - dołożenie ciężaru pokazało, że wszystko się zmieniło. Z trudem utrzymywałam równowagę i ledwie mogłam się obrócić. Ale intuicyjnie pomogłam sobie kolanem i doświadczyłam jak to działa. Co prawda przesadziłam i wywaliłam się na placy, ale czego się dowiedziałam, to moje.

W tej beztroskiej, zabawowej atmosferze jest czas, żeby spokojnie sobie wszystko w głowie poukładać i przestać się przejmować. Doświadczenie z I tunelu zrobiło na mnie takie wrażenie, że zamiast wracać z I turnusem do Warszawy pojechaliśmy z II turnusem na tunel jeszcze raz. W międzyczasie we wspaniałych okolicznościach przyrody zrobiłam z Domisiem dwa bardzo udane skoki, bo Domiś wyciągał mnie na strugi i sterował przy lądowaniu. A następne dwa samodzielne wyjścia w moim odczuciu byli totalną katastrofą, lądowałam z wiatrem w terenie przygodnym z PLF albo na strzelnicy. Szkoda słów. Przeraziłam się i zamknęłam się w sobie. Ale całe towarzystwo zachowało się wspaniale i bardzo mnie wspierało. To było naprawdę ważne, że nie zostawiają człowieka z jego problemami, tylko starają się pomóc, jednocześnie nie włażąc z butami w duszę.

 A w ogóle spędzanie czasu z Atmosferą jest strasznie wciągające. Wszyscy mają takie ciekawe osobowości, że nie ma szans na smutek czy nudę. A Ula przechodzi samą siebie, za każdym razem wymyśla takie rzeczy, że jak ktoś by kiedyś powiedział, że będę robić, to co robiłam, to bym go wyśmiała. Radosne szaleństwo! Żyć nie umierać! Ale czas leci i dwa tygodnie minęły jak dwa dni. Znowu spakowane i wyjazd na tunel. Czekałam na ten drugi raz jak na zbawienie. I stało się! Opowieści Iwana o biosie i podświadomości sprawdziły się. Ta wspaniała podświadomość pozbierała wszystkie doświadczenia i zaczęła działać. Jak to była tunel aerodynamicznyulga i satysfakcja - latam, gadam, pełny serwis! Raz-dwa przećwiczyliśmy obroty i proste ruchy i dawaj uczyć się obrotów w koło osi, albo wytrącenia się z sylwetki i powrotu do niej. Tym razem poczułam, że naprawdę kontroluję sytuację, że co by nie było wypłaszacze się. Z radości skakałam w "poczekalni" jak dziecko. Zresztą wszyscy byli bardzo zadowoleni. Nawet instruktorzy. Potem dali nam możliwość skorzystać z symulatora lotu na czaszy i lądowania. Co za wspaniałe urządzenie! Po tych koszmarnych lądowaniach byłam lekko załamana. Wizja komplikacji z czaszą główną w ogóle przerażała, już nie mówiąc o myśleniu gdzie by tu schować uchwyty.

Ale symulator wszystko wyprostował. Przy pierwszym ratowaniu wyrzuciłam uchwyty i szukaj wiatru w polu. Naprawdę się przejęłam. Ale potem wszystko działo się jak z czaszą główną i już w następnych ratowaniach uchwyty zostawały mi w rękach. Podczas tych kilku wirtualnych lądowań można było szybko przeanalizować z instruktorem swoje błędy i natychmiast je poprawić. To bardzo dużo daje. W moim odczuciu tunel jest idealnym narzędziem do doskonalenia swoich umiejętności, a w moim przypadku również do pokonywania głupich lęków. Z niecierpliwością czekam na kolejny wyjazd w kwietniu i trzymam kciuki, żeby się udało.

I oczywiście czekam na otwarcie sezonu w Atmosferze! Myślę, że miałam dużo szczęścia, że z myślą o skokach trafiłam właśnie do Atmosfery. Pan Tatjan to ma rękę do wyszukiwania fajnych miejsc. Słucham różnych opowieści, przeglądam internet i jestem przekonana, że Ula i Iwan stwożyli naprawdę wyjątkowe miejsce, wokół którego zbierają się bardzo ciekawi ludzi. Nie spotkałam jeszcze miejsca gdzie byłoby tyle tolerancji i szacunku dla każdego. Nowicjusze dostają na wejściu ogromną pulę zaufania, co po prostu rozbraja. Nikt cie nie zna, ale zakłada się, że jesteś fajny i dopiero musisz się postarać, żeby to wrażenie popsuć. No i widać, że nikomu się nie chce i wszyscy już zostają fajni. Takie rzeczy tylko w Atmosferze! Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zachęcam do spędzanie wolnego czasu z Atmosferą.

Tatjana