skoki w Warszawie, Trójmieście i na Mazurach | skok spadochronowy | skoki spadochronowe | skok w tandemie | skoki w tandemie | skok ze spadochronem | skoki ze spadochronem | skoki tandemowe

skoki spadochronowe z instruktorem

Tandemy.pl
skoki tandemowe
1

Chcesz skoczyć?
Zadzwoń: 0-606 321 181

2

Kliknij, aby zarezerwować skok w tandemie dla siebie lub bliskich
(Click for Tandem reservation form)

3

Chcesz się dowiedzieć więcej?
Wypełnij formularz, a my
skontaktujemy się z Tobą

Główna -> Wyjazdy spadochronowe -> Gdzie już byliśmy ->
Wyjazd do Pribram - majówka 2008 Email
skokKto nie był na majówce z Atmosferą w Pribram, niech żałuje! A dlaczego? Przeczytajcie i domyślcie się sami.


Atmosfera zorganizowała pięciodniowy wyjazd na strefę Pribram, gdzie poza urokami wiejskiej ciszy zaplanowane było ostre skakanie, dla tych ostrzejszych i brodzik spadochronowy dla tych mniej umiejących jeszcze. Oczywiście każdy, czy to lepiej czy to gorzej sytuowany mógł sobie pozwolić na skok w tandemie z Iwanem na plecach. Gwarantowało to dwie rzeczy; możliwość bezstresowego (o ile można w ogóle mówić o braku stresu przy skokach) wypadnięcia sobie w sposób godny z całkiem sprawnego samolotu, oraz to minimum godności, bo wytrawny tandempilot godnie wypada zawsze, wiec przynajmniej połowa zestawu trzyma fason do końca i zawsze potem można się pochwalić świetnym filmem z przestworzy. O emocjach nie wspomniawszy. 

 skaczemyDzień podróży (samochodem z Warszawy) przypadł na Noc Palenia Czarownic w Czechach (nazwa robocza, ukuta na potrzeby podróżników, z braku dostępu do Internetu i niewiedzy ogólnej). Owocowało to przepięknymi widokami setek ogromnych ognisk, podczas wieczornej podróży po stronie czeskiej. W szczególności, kiedy GPSy podróżników postanowiły zjechać z autostrady i ostatnie 100 km pokonać OESami przez lokalne wioski.

Wieczorem Dnia Zero zaczął kompletować się skład. Tabory ciągnęły ze wszystkich zakątków kraju. Pojawiła się także sekcja zagraniczna. Spokojna noc miała być ostatnią, przed czterodniowym atakiem emocji i adrenaliny.

Ranek Dnia Pierwszego przyniósł pierwsze westchnienie ulgi. Mimo niezbyt przyjemnych prognoz, pogoda pokazała charakter i obudziło nas słońce wystające zza drobnych, pięknych białych chmurek. Rozochocone towarzystwo (a było nas już wtedy ponad czterdzieści osób wliczając dorosłych, dzieci i psa Pontonów) pognało na strefę zapisywać się na pierwsze skoki. Zestaw skoczków składał się ze skoczków bardziej doświadczonych, mniej oświadczonych, aff-owiczów czynnych i poblokowanych psychicznie (jeden, przepraszam – Jedna zablokowanapo skoku fizycznie – złamana noga), rozochoconych tandemowiczów i jednego kursanta początkującego, szyli Waszego skromnego narratora.

Cała menażeria przebierając w podnieceniu nóżkami zapisywała się na wyloty. Na pierwszy ogień poszli tandemowicze. Iwan wprawnie zapiał w uprzęże bojowe trzy Dziewczęta (przedział wiekowy od lat 14 do 18-tki, nieważ
ne której) i jednego dzielnego Pana i życzliwie zrzucił ich ze sobą z wysokości 4000 tysięcy metrów. Na dole świeżo rozdziewiczone nieloty reagowały spontanicznie a spektrum reakcji rozciągało się od bladego zalegiwania na trawie z westchnieniami dziękczynnymi na ustach i chytrym wzrokiem w oku, od podskakiwania z wypiekami i okrzykami: jeszcze, jeszcze!

lecimyJednakowoż należy stwierdzić, że tandemy czeskie opanowane zostały przez chińczyków, co należy uznać za element szkolenia celem inwazji na świat. W międzyczasie rozpoczęły się także fun jumpy, tworzyły się pierwsze układy dwójkowe, gdzieniegdzie padały coraz głośniejsze przebąkiwania o większych formacjach. Sekcja pomorska przełamywała pierwsze lody, łapiąc się nieśmiało samoczwór za ręce w locie. Kulfon coraz śmielej prezentował swój „szlafroczek”. Towarzystwo rozkręcało się ze skoku na skok. W układalni szalał Seba. Rekord ułożeń – pięć spadaków jedna ręką na raz. Czas – 3 minuty.

A żebyście Wy widzieli jak układał! Zero skręceń, szybkie i czyste otwarcia. Palce lizać. Wieczór dnia pierwszego przyniósł relaks przy projekcji pierwszych filmów prosto z kasków skoczków, piwie i tradycyjnej Atmosferowej sziszy. Dzień Drugi oraz Trzeci to apogeum przygotowaniapodniebnej ekstazy. Cyfrotłuki tłukły cyfrę, poblokowani przełamywali lody i wracali do przyjaźni z przestrzenią, formacje nabierały rumieńców, kursanci kończyli aff jeden po drugim, oddawali swoje pierwsze samodzielne skoki, „panowie w szlafroczkach” zręcznie lawirowali pomiędzy tandemami. Chińczycy trenowali nadal.

Na strefie pojawiło się zaplecze młodzieżowe czeskich komandosów. Zapakowani w czeskie moro, układali i skakali na swoich czeskich okrągłych spadochronach (zapas z przodu!), wypadając z dwupłatowego „antka”, budząc podziw i skupiając oczy obiektywów. Mogliśmy podziwiać kawał pięknego spadochroniarstwa. To jak z samochodami. W tłumie fanów Porsche, Zasze znajdzie się kilku maniaków Mustangów z 69’. I mimo pozy, każdy im poniekąd zazdrości odrobiny fantazji.

Pogoda spisywała się dokładnie tak, jak obiecSkokiała, kiedy brała od nas łapówkę. Nie zrażały nas drobne jej fochy w postaci godzinnych, codziennych opadów popołudniowych. Skakaliśmy wszędzie i ze wszystkiego. Wieczory zorganizowane w lokalnych wiejskich podawalniach piwa, okraszonego mięsiwem i ostrym żartem dodawały pikanterii imprezie i pozwoliły na swobodne ujście emocji, które nakręcały nas każdego dnia. Atmosfera była przednia, a „cyfra” rządziła tylko i wyłącznie w żartach, tudzież zarządzając kolejne piwo, podczas którego ekipa dzieliła się doświadczeniami, oraz historiami prosto z życia skoczków wziętymi. Młodzi czuli się dowartościowani a starzy basenwyjadacze mieli wdzięczną publiczność – nikt nie mógł być zawiedziony.

Chińczycy gdzieś się zapodziali. Dnia ostatniego padł szatański pomysł przedłużenia sobie majówki o dzień jeden. Po burzliwej dyskusji, podczas której wszyscy prześcigali się, w co lepszych argumentach ZA – Ci co mogli - zostali, delektując się wieczorem na basanie, w saunie i przy drinku. A ja? Ja oddałem trzy pierwsze swoje skoki w życiu. I już wiem, że będę skakał dalej. Bo poza kompletnym zafascynowaniem spadaniem, oraz emocjami z nim związanymi już wiem, że warto skakać.

Nie ważne gdzie, ważne z Kim! Wasz Redaktor Szwendak ;)

a na okrasę dzieło Iva vel Samolotu
komiks