| Wyjazd do Pribram - kwiecień 2007 |
|
|
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że turystyka jaką uprawiamy nie
jest związana jedynie z przemieszczaniem się w przestrzeni z punktu A
do punktu B i czerpania tam przyjemności z latania. To całokształt
naszych zainteresowań skierowanych w stronę przyjemnego i uczącego
spędzania czasu wolnego. Najważniejsze jest jednak to, że
najprzyjemniej jest spędzać czas w gronie miłych ludzi, dokąd się
jedzie staje się wtedy sprawą mniej istotną.
Wyjazd do Pribram
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że turystyka jaką uprawiamy nie
jest związana jedynie z przemieszczaniem się w przestrzeni z punktu A
do punktu B i czerpania tam przyjemności z latania. To całokształt
naszych zainteresowań skierowanych w stronę przyjemnego i uczącego
spędzania czasu wolnego. Najważniejsze jest jednak to, że
najprzyjemniej jest spędzać czas w gronie miłych ludzi, dokąd się
jedzie staje się wtedy sprawą mniej istotną.
Wyjazd do Pribram
Za
górami za lasami żył sobie Pączek w maśle ;). Kiedy maślana
rzeczywistość przestała go interesować postanowił zrobić coś nowego.
Padło na skoki spadochronowe.
Pączas |







Z założenia miał
być to wyjazd, typu ucieczka od stołu wielkanocnego i
kilkudniowego robienia NIC, czyli siedzenia przed telewizorem i
zbijania bąków po obfitym jedzeniu. W założeniach były również skoki
tandemowe oraz kontynuacja rozpoczętych w Hiszpanii AFFów. Okazałem
się
jednak być miękki, co skwapliwie wykorzystali nowi adepci skydivingu.
Zaatakowali w sposób zespołowy (co zawsze bierze mnie pod włos) i
zrobiłem im szkolenie teoretyczne przed wyjazdem a na wyjeździe zamiast
tandemów mieli zrobić sobie przynajmniej po jednym skoku AFF.
Pomyślałem sobie tak: „Skoro przeżyłem tłusty czwartek to co
złego może
mi się przydarzyć podczas skoku ze spadochronem” ;)