Wyjazd na Azahar Boogie był moim drugim wyjazdem z Atmosferą. Z
pierwszym do Sevilli było tak, że po powrocie z I turnusu do Warszawy
następnego dnia kupiłam bilety z powrotem. Więc co tu mówić, wyjazdy z
Atmosferą są bezcenne, za resztę zapłacimy Visą. Dlatego na wyjazd
zimowy zapisałam się od razu. To, gdzie i kiedy nie było w ogóle ważne.
Mimo, że widzieliśmy zdjęcia i oczekiwaliśmy czegoś pięknego, to jednak
rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania. Wszystko w jednym -
morze, góry, strefa i Atmosfera. Ula tak sprytnie wszystko
zorganizowała, że czułam się jak na super wypasionym obozie harcerskim.
Przytulne apartamenty z widokiem na morze, wspólne zakupy, gotowanie,
spożywanie i zmywanie - czułam się jak nastolatka. A następnego dnia
wyjazd na tunel.
Nie tylko zmiany klimatyczne przemawiają za włączeniem wyjazdów na tunel do stałej pozycji jesienno zimowej.
Od dłuższego czasu planowaliśmy wyjazd na tunel. Nie odpowiadały nam
jednak różnego rodzaju okoliczności. Do USA daleko, z wizami ze zmianą
czasu – nawet kurs dolara nie był wystarczającą zachętą. W Europie
Francja i Belgia, które mają swoje tunele nie ciągnęły nas tak bardzo
jak Hiszpania, którą zdążyliśmy poznać i polubić.
Dlatego informacja na temat hiszpańskiego symulatora swobodnego
spadania była radosną odmianą.
Zaplanowaliśmy wyjazd na skoki i na tunel, w drugiej połowie lutego i w
pierwszej połowie marca. To doskonały czas aby sobie odświeżyć
umiejętności albo wgrać do głowy nowy program – program skoków
spadochronowych.
Etyka zawodowa nie pozwala jednak na wyjechanie ‘na krzywy ryj’, trzeba
sprawdzić to, co mamy rekomendować.
Trwający ponad miesiąc wyjazd do Sevilli zaowocował kilkoma relacjami uczestników. Daje to lepszy obraz i pokazuje co podoba się w tego rodzaju przedsięwzięciach.
Okiem Iwana Szast prast i kolejny wyjazd spadochronowy za nami. Jak zwykle pod pewnymi względami był podobny do poprzednich a zarazem zupełnie inny. Choć każda z podróży ma taki sam cel – wypoczynek połączony z nabywaniem doświadczeń spadochronowych w nowych miejscach to zawsze to co najtrwalej odciska się pamięci to połączenie osobowości uczestników i relacji między nimi.
Skoki są zawsze fajne, ciepłe kraje, słońce, nowe samoloty i nowe strefy zrzutu to jest dokładnie to, czego potrzeba skoczkowi gnieżdżącemu się w naszej głowie. Nie da się jednak żyć samymi skokami, bo za bardzo przypominałoby to uzależnienie.
Z wiekiem nabieramy innej perspektywy, przekonujemy się, że prawie tak ważna jak treść jest jej oprawa. Można samotnie zjeść na zimno indyka na ławce w parku popijając napojem z kartonu ale można też usiąść w przytulnej knajpce z uśmiechniętymi znajomymi i ze spokojem delektować się smakiem nigdzie nie spiesząc się.
Zegary cykają do tyłu a każdy moment jest magiczny i ulotny. To jak będzie wyglądał zależy tylko od nas.
Kto nie był na majówce z Atmosferą w Pribram, niech żałuje! A dlaczego? Przeczytajcie i domyślcie się sami.
Atmosfera zorganizowała pięciodniowy wyjazd na strefę Pribram, gdzie poza urokami wiejskiej ciszy zaplanowane było ostre skakanie, dla tych ostrzejszych i brodzik spadochronowy dla tych mniej umiejących jeszcze. Oczywiście każdy, czy to lepiej czy to gorzej sytuowany mógł sobie pozwolić na skok w tandemie z Iwanem na plecach. Gwarantowało to dwie rzeczy; możliwość bezstresowego (o ile można w ogóle mówić o braku stresu przy skokach) wypadnięcia sobie w sposób godny z całkiem sprawnego samolotu, oraz to minimum godności, bo wytrawny tandempilot godnie wypada zawsze, wiec przynajmniej połowa zestawu trzyma fason do końca i zawsze potem można się pochwalić świetnym filmem z przestworzy. O emocjach nie wspomniawszy.
Sposób na wspólne spędzanie czasu. na przykładzie wyjazdu w lutym 2008 do Sewilli.
Turystyka lotnicza nie stanowi nic nowego dla tych zainteresowanych zabawą w powietrzu, którym pisane było spędzać większość czasu w naszym kraju.
Zacieranie się granic europejskich, dogodny transport (często lotniczy) oraz częściej spotykana znajomość języków obcych sprzyja organizowaniu zagranicznych wyjazdów o charakterze lotniczym.
Wcześniej przed nami byli narciarze i płetwonurkowie, wśród których część postawiła na jakość i komfort spędzania wolnego czasu. Tak się przecież składa, że nurkuje się lepiej w Chorwacji czy Włoszech a jeździ na nartach w Austrii lub Francji. Pewne uwarunkowania klimatyczne i geograficzne sprzyjają bowiem wybranej aktywności a inne uprawia się w tych samych warunkach na siłę.