skok spadochronowy | skoki spadochronowe | skok w tandemie | skoki w tandemie | skok ze spadochronem | skoki ze spadochronem | skoki tandemowe

skoki spadochronowe Warszawa

Tandemy.pl
skoki tandemowe
1

Chcesz skoczyć? Zadzwoń do
Jagody: 0-606 321 181
lub Ani: 0-668 214 278

2

Kliknij, aby zarezerwować skok w tandemie dla siebie lub bliskich
(Click for Tandem reservation form)

3

Chcesz się dowiedzieć więcej?
Wypełnij formularz, a my
skontaktujemy się z Tobą

Główna -> Mój pierwszy raz ->
Email

  Data oddania skoku: 2006-09-30

Zawsze chciałam sobie polatać, więc postanowiłam spełnić to marzenie… Niestety nie wiedziałam, że naprawdę będę się tak bardzo bała ;).

Pewnego dnia (jak to zwykle bywa) przeglądałam sobie różne strony w internecie. Nagle COŚ mnie natchnęło i postanowiłam wpisać w wyszukiwarkę : „skoki spadochronowe”. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, co mnie do tego podkusiło… Myślę, że po prostu chciałam spróbować czegoś nowego, a przy okazji oczywiście spełnić swoje marzenie o szybowaniu w przestworzach . Bez większego trudu odnalazłam stronę tandemy.pl no i wtedy się zaczęło… Wiedziałam, że muszę skoczyć, ale musiałam też przekonać do tego pomysłu moich rodziców… Szczerze mówiąc szło mi dość opornie, zawsze mieli jakieś wątpliwości. Jednak po rozmowie z Natalią uspokoili się i 30.09 około godziny 11 przyjechaliśmy do Przasnysza.
Na miejscu przywitała nas uśmiechnięta ekipa. Po dokonaniu wszelkich formalności ubrałam się w kombinezon i rozpoczęło się mini szkolenie Iwana, oraz zakładanie uprzęży.

Wsiadamy do samolotu- jestem bardzo zestresowana…
Lecimy, lecimy, lecimy… Na wysokościomierzu(nie wiem czy to się dokładnie tak nazywa) widzę 2,500m. Rozpoczyna się przygotowanie do skoku. Drzwi się otwierają, wyskakują pierwsi skoczkowie. W końcu przyszła nasza kolej . Uśmiech do kamerzystki- Ula i…. LECIMY!!! Nie potrafię opisać tego fantastycznego uczucia, gdy człowiek już leci i czuje tą prędkość…(szczerze mówiąc nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ponadto nie potrafiłam zlokalizować Uli lecącej gdzieś obok, ale w końcu mi się udało). Po około 30 sekundach poczułam lekkie szarpnięcie i wtedy mogłam już spokojnie podziwiać widoki, no i oczywiście przeżyć „Iwanoterapię”. Lądowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania, nie czułam nic, żadnego uderzenia (mam nadzieje, że Iwan też nie… ;)).

Ten skok jest niewątpliwie jedną z najlepszych i najpiękniejszych przygód jakie mi się przydarzyły. Bardzo dziękuję Iwanowi, Uli, Natalii, oraz całej ekipie i wszystkim, którzy mnie wspierali. To było cudowne doświadczenie, które na pewno jeszcze powtórzę. A teraz poczekam trochę aż będę mogła zapisać się na jakiś kurs…

Do zobaczenia!
Pozdrawiam, Magda