Witam Was serdecznie :-)
Nadszedł czas abym ja opisała swój PIERWSZY SKOK
Ja nie marzyłam latami o skokach, nawet mi to nie przyszło do głowy. O skokach dowiedziałam się, przypadkiem i wtedy padła propozycja ”a może skoczysz”. Sama rozmowa i myśl o skoku doprowadziła mnie do palpitacji serca i do drżenia kolan. Ale decyzja zapadła natychmiast i od tej pory NIC NIE BYŁO JAK WCZEŚNIEJ. Do skoku pozostało 5 dni, a ja myślałam tylko o jednym.
W pierwszym terminie do skoku nie doszło,(limit się wyczerpał) , a moje emocje sięgały zenitu. Długo trwało zanim to wszystko ze mnie zeszło. Po tygodniu znowu próba podejścia do skoku, ale niestety wiatr był za silny.
I dopiero 23.09. nadszedł ten dzień. Piękny, słoneczny i cichy. Emocji na początku nie było , myślałam tylko o tym czy wreszcie uda mi się wyskoczyć. Ale już w samolocie wchodziłam w klimat. Oczywiście największe emocje 1 m przed krawędzią :shock: , kalejdoskop myśli i tysiące pytań
„co ja robię”, „przecież tam jest czeluść”. A potem to już tempo było zabójcze: Beata uśmiech! , kamera!, Ula i sssskkkkooook. Adrenalina, euforia, ...ustabilizowanie „swobodnego opadania”, uśmiech do kamery, ustabilizowanie mojej rozwianej twarzy, potem lekkie szarpnięcie i nad nami pomarańcz spadochronu. Nagle cisza, piękno i przeszywający spokój i jakaś wewnętrzna harmonia. A do tego niesamowity IWAN PSYCHOLOG, który rewelacyjnie wczuwa się w nastrój swojego tandempasażera. I odpowiednio do niego prowadzi tą podniebną podróż.
Dziękuję Wam serdecznie Iwan, Ula, Natalia, Sławek, Jarmo i inni kochani ATMOSFEROWCY
za to że pokazaliście mi inny świat , że mogłam przez chwilę przebywać z Wami.
Oczywiście czkam na drugi skok , już na trzeźwo.
POZDRAWIAM
P.S.
Już za Wami tęsknię